Malowanie Twarzy

Jedna z największych atrakcji dla dzieci. Ja sama uwielbiam malować twarze i tatuaże! Mogłabym to robić cały dzień:) Malując dzieciom twarze trzeba jednak pamiętać o kilku ważnych rzeczach…

1. Zawsze trzeba zapytać rodzica/opiekuna o zgodę na pomalowanie twarzy i zrobić test czy dziecko nie jest uczulone na farbki

2. Malujemy czystymi pędzelkami i świeżymi farbkami dobrej jakości. No i właśnie tu może być problem… Jakie farbki są dobre do malowania twarzy? Najlepiej żeby po malowaniu nie „prześwitywały”, żeby były wygodne w użyciu i oczywiście żeby nie było na nie reakcji alergicznych. Ja sama, z doświadczenia, polecić mogę farbki firmy JOVI, Face Deco firmy AMOS i Face Colour. Przy czym, przy farbkach typu „szminka”, i tak zawsze używam pędzelków, które pozwalają mi na wykonanie dokładniejszych wzorów.3. Dziecko nie może mieć pomalowanej twarzy przez cały dzień, najlepiej zmyć malunek po jakimś czasie, jeśli nie chcemy żeby skóra dziecka zaczerwieniła się w miejscu naszego dzieła.

4. Po każdym użyciu farb trzeba je wytrzeć do sucha. Jeśli tego nie zrobimy, farby mogą spleśnieć i nadawać się będą do kosza.

A na koniec zamieszczam skromną galerię dzisiaj wykonanych malunków:) Przyznaję się, że wzory ściągałam ze zdjęć z internetu. Mam jednak sporo swoich, które co jakiś czas będę tu zamieszczać.

Mój ulubiony to dinozaur ze zmieniającą się paszczą:)

Zima zima zima, Pada pada śnieg!

Zima z dziećmi wcale nie jest nudna! Śnieg daje bardzo dużo możliwości zabaw - wykorzystajmy to, póki jeszcze jest:) Później będziemy żałować, że nie poszliśmy z dziećmi na sanki, albo nie ulepiliśmy bałwana. Dzisiaj przedstawiam kilka wszystkim znanych zabaw w śniegu:)

1. Lepienie bałwana

Każdej zimy obowiązkowo! Z roku na rok coraz większy i piękniejszy:) Można robić co roku bałwana tego samego wzrostu, co dziecko i robić im zdjęcia- wyjdą świetne zimowe pamiątki do rodzinnego albumu:)

2. Śniegowe zwierzątka/stworki

Zabawa w ulepienie zwierzątka lub postaci z bajki ze śniegu. Dziecko lub grupy dzieci mogą lepić wybraną przez siebie postać lub podpowiedzianą przez opiekuna/animatora. Na koniec dzieci zgadują, co kto ulepił:)

3. Bitwa na śnieżki

Ryzykowna, jednak fajna zabawa:) Świetnie sprawdzą się w zabawie obronne mury chroniące przed śnieżkami.

4. Obowiązkowe wyjście na sanki lub „jabłuszka”

Tutaj opis jest zbędny:) Jeśli ktoś nie ma sanek, zawsze zostają reklamówki, na których można zjeżdżać lub, jak się to robi na wsi, worki po ziemniakach wypełnione słomą- mój ideał do zjeżdżania (poznane dzięki mojej uroczej Koleżance;)! Zawsze jednak trzeba się upewnić, że górka z której zjeżdżają dzieci jest bezpieczna, czyli czy dzieci nie będą wjeżdżać na ulicę (nawet jeśli jest mało ruchliwa!), czy nie ma wystających korzeni, czy niespodziewanych „wyskoczni” i czy nie będą zderzać się z drzewami. Niby sprawa oczywista, jednak zawsze warto o tym wspomnieć.

A jeśli chcecie czegoś na prawdę niepowtarzalnego i super-fajnego, to polecam kolorowe igloo. Dużo pracy ale efekt niesamowity! Sama jeszcze nie próbowałam, ale może kiedyś… Link z instrukcją budowy: http://www.domosfera.pl/wnetrza/1,124115,13180306,Kolorowe_igloo__Jak_je_zbudowac_.html

We wszystkich zabawach trzeba pamiętać o ciepłych, nieprzemakających ubraniach, oczywiście o czapkach, szalikach i super mega ciepłych rękawiczkach:) No i najlepiej jeszcze o gorącej czekoladzie lub kakao po zabawie:) Żałuję, że nie mam zdjęć z zimowych zabaw, jednak niedługo odwiedzę mojego chrześniaka i siostrzenicę i mam nadzieję, że uda nam się zrobić bałwana:)

Zabawa w pomidora – trochę inaczej:)

Pewnie każdy pamięta z dzieciństwa zabawę w pomidora:) Dla przypomnienia, polega ona na zadawaniu różnych pytań i udzielaniu zawsze tej samej odpowiedzi – „pomidor”. Oczywiście nie można się śmiać, co jest znacznym utrudnieniem zabawy:) No bo jak tu się nie zaśmiać jak na pytanie np. „Co masz na nosie?” odpowiadamy „pomidor”:)

Jako, że ja fanką pomidorów zdecydowanie nie jestem (jest to chyba jedyna rzecz, której nigdy nie zjem!), dzisiaj proponuję trochę zmienione wersje gry w pomidora:)

1. Nos mojego wujka

Zabawa opiera się na tych samych zasadach, co gra w pomidora, jednak zamiast „pomidor” odpowiadamy zawsze „nos mojego wujka”. Prawdopodobnie nikt nie wytrzyma bez śmiechu słysząc „co jadłeś na śniadanie?” i odpowiedź: „nos mojego wujka”:)

2. Zabawa w rozśmieszanie

Zabawa polega na rozśmieszeniu osoby lub osób, których zadaniem jest zachować „kamienną twarz”. Można kombinować do woli np. robiąc śmieszne miny, opowiadając dowcipy czy udając małpy. Kto się nie roześmieje lub zaśmieje się jako ostatni, ten wygrywa:)

3. Bitwa na spojrzenia

Dwie osoby siadają na przeciw siebie i patrzą sobie w oczy. Przegrywa ten, to pierwszy się uśmiechnie lub odwróci wzrok. Wbrew pozorom, bardzo ciężko jest wytrzymać bez uśmiechu:)

Wisielec – różne wersje

Na początek znana wszystkim zabawa – wisielec. Bardzo fajna do przeprowadzenia kiedy ma się do dyspozycji tablicę ale wystarczy też zwykła kartka i ołówek:) Ja korzystam z tej gry zarówno na animacjach w hotelu, jak i na lekcjach angielskiego. Jest świetna do nauki wymowy literek w języku angielskim. Dobrze jest wtedy najpierw, nad grą, wypisać litery w porządku alfabetycznym, żeby dzieci mogły sobie w myślach, lub na głos, śpiewać ABC:)

Tutaj, dla odmiany, przedstawiam również inne wersje tej gry. Można je wymyślać w nieskończoność i za każdym razem zaskakiwać dzieci, a czasem dać dzieciom wolną rękę i niech wymyślą swoją własną wersję:) Poniżej przedstawiam kilka sprawdzonych wersji wisielca. Za każdym razem zdają egzamin:)

I krótki opis:

1. Głodny krokodyl (Hungry crocodile) – z każdą nietrafioną literą ludzik przesuwa się o następny kamień bliżej do krokodyla. Na końcu ląduje w krokodylim brzuszku. Krokodyla można z każdym następnym ludzikiem pogrubiać:)
2. Hamburger - każda nietrafiona literka to kolejny gryz hamburgera. Dzieci wygrywają gdy zgadną hasło zanim hamburger zniknie. Można wspomnieć tutaj o zdrowym żywieniu „Oj nie! Nie dajcie mi zjeść tego niezdrowego hamburgera!”
3. Soczek/mleko/herbata/kawa – cokolwiek przyjdzie Wam do głowy:) Każda nietrafiona literka to łyk soczku
4. Schody i piłeczka – Dzieci nie mogą piłeczce wlecieć do kosza na śmieci. Każda literka to schodek w dół.
5. Statek z rozbitkami – każda nietrafiona literka to kolejny rozbitek lądujący w wodzie. Jeśli dzieci za bardzo przejęłyby się losem rozbitków, to na koniec można narysować łódź ratunkową zbierającą wszystkich :pływaków”:)
5. No i na koniec tradycyjna wersja wisielca

 

Graliście już w wisielca? Może macie jakieś ciekawe pomysły na jeszcze inne wersje? Zapraszam do komentowania:)

Witaj, Przygodo!

Witam!

Właśnie zaczął się nowy rok więc najwyższa pora na realizację swoich noworocznych postanowień. Pewnie każdy z Was coś sobie postanowił:) Ja, oprócz diet, ćwiczeń i zabrania się wreszcie za pisanie pracy magisterskiej, wymyśliłam sobie że w tym roku zacznę prowadzić bloga. Pomysł tkwił w mojej głowie już od jakiegoś czasu. Jako, że na co dzień pracuję z dziećmi i swoją pracę bardzo lubię (chociaż przyznaję się, że zdarzają się chwile zwątpienia;), postanowiłam podzielić się swoimi doświadczeniami i pomysłami.

Czego możecie się spodziewać? Na pewno pomysłów na prace plastyczne do wykonania z dziećmi, fajnych zdjęć, zabaw do nauki języka angielskiego, czasami pewnie zdarzy się też jakiś pomysł na własnoręcznie wykonany prezent czy coś kulinarnego (uwielbiam piec ciasta i robić wszelkiego rodzaju słodkości!:).

Zapraszam również do podzielenia się swoimi pomysłami – każdy komentarz będzie bardzo mile widziany:)

P.S. To jest pierwszy mój blog w życiu, więc proszę o wyrozumiałość – jestem w fazie „obczajania” wszystkich opcji;)

Tak więc… Witaj nowa przygodo!:D